Którego postać oknem spadła na stół drżąca,

Niby dusza czyscowa360; z podziemu361, przez dziury,

Wyskakiwały na kształt potępieńców szczury:

Gryzą, piją; czasami w kącie zapomniana,

Puknie na toast duchom butelka szampana.

Ale na drugim piętrze, w izbie, którą zwano,

Choć była bez zwierciadeł, salą zwierciadlaną

Stał Hrabia na krużganku zwróconym ku bramie,

Chłodził się wiatrem, surdut wdział na jedno ramię,

Drugi rękaw i poły u szyi sfałdował