Stamtąd zbiorę ze trzystu wąsatych szlachciców;

To rzecz moja. Pan niechaj do pałacu wraca

I wyśpi się, bo jutro będzie wielka praca;

Pan spać lubi, już późno, drugi kur już pieje.

Ja tu będę pilnować zamku, aż rozdnieje365,

A ze słoneczkiem stanę w Dobrzyńskim zaścianku».

Na te słowa pan Hrabia ustąpił z krużganku;

Ale nim odszedł, spojrzał przez otwór strzelnicy,

I widząc świateł mnóstwo w domostwie Soplicy:

«Iluminujcie! — krzyknął — jutro o tej porze