Będzie jasno w tym zamku, ciemno w waszym dworze!»

Gerwazy siadł na ziemi, oparł się o ścianę,

I pochylił ku piersiom czoło zadumane.

Światłość miesięczna padła na wierzch głowy łysy,

Gerwazy po nim kryślił366 palcem różne rysy;

Widać, że przyszłych wypraw snuł plany wojenne.

Ciążą mu coraz bardziej powieki brzemienne,

Bezwładną kiwnął szyją, czuł, że go sen bierze,

Zaczął wedle zwyczaju wieczorne pacierze.

Lecz między Ojczenaszem i Zdrowaś Maryją,