Krąży około domu; pałkę w ręku kręci,

Udaje, że obaczył kędyś bydło w szkodzie.

Tak zręcznie lawirując, stanął przy ogrodzie;

Schylił się, bieży, rzekłbyś iż derkacza tropi:

Aż nagle skoczył przez płot i wpadł do konopi.

W tej zielonej, pachnącej i gęstej krzewinie

Koło domu jest pewny przytułek źwierzynie

I ludziom. Nieraz zając zdybany w kapuście

Skacze skryć się w konopiach bezpieczniej niż w chruście396:

Bo go dla gęstwi ziela ani chart nie zgoni,