Kryje atak i odwrót przed nieprzyjacielem.

Protazy, choć człek śmiały, uczuł nieco strachu:

Bo przypomniał z samego rośliny zapachu

Różne swoje dawniejsze woźnieńskie przypadki,

Jedne po drugich, biorąc konopie na świadki:

Jako raz zapozwany szlachcic z Telsz, Dzindolet,

Rozkazał mu, oparłszy o piersi pistolet,

Wleźć pod stół i ów pozew psim głosem odszczekać,

Że Woźny musiał co tchu w konopie uciekać.

Jak później Wołodkowicz, pan dumny, zuchwały398,