Co rozpędzał sejmiki, gwałcił trybunały,

Przyjąwszy urzędowy pozew, zdarł na sztuki,

I postawiwszy przy drzwiach z kijami hajduki,

Sam nad Woźnego głową trzymał goły rapier,

Krzycząc: «Albo cię zetnę, albo zjedz twój papier!»

Woźny niby jeść zaczął, jak człowiek roztropny,

Aż skradłszy się do okna, wpadł w ogród konopny.

Wprawdzie już wtenczas w Litwie nie było zwyczajem

Opędzać się od pozwów szablą lub nahajem399,

I ledwie Woźny czasem usłyszał łajanie: