Ale dziś muszą znowu ustąpić boginie:

Mars powraca.

O świcie zjawił się w Dobrzynie

Konny posłaniec; biega od chaty do chaty,

Budzi jak na pańszczyznę. Wstają szlachta braty,

Napełniają się ciżbą zaścianku ulice,

Słychać krzyk w karczmie, widać w plebanii świéce.

Biega; jeden drugiego pyta co to znaczy,

Starzy składają radę, młódź konie kulbaczy,

Kobiety zatrzymują, chłopcy się szamocą,