Ale coraz spadała. Wiatr rozwinął dłonie

I mgłę muskał, wygładzał, rozścielał na błonie;

Tymczasem słonko z góry tysiącem promieni

Tło przetyka, pośrebrza417, wyzłaca, rumieni.

Jak para mistrzów w Słucku lity pas wyrabia:

Dziewica siedząc w dole krośny ujedwabia

I tło ręką wygładza, tymczasem tkacz z góry

Zrzuca jej nitki srebra, złota i purpury,

Tworząc barwy i kwiaty: tak dziś ziemię całą

Wiatr tumanami osnuł, a słońce dzierzgało.