Grabowskim, który teraz jest rejmentu szefem,

A podówczas żył na wsi blisko Obiezierza,

Polowaliśmy sobie na małego źwierza.

Był pokój w Wielkopolszcze, jak teraz na Litwie;

Wtem nagle rozeszła się wieść o strasznej bitwie.

Przybiegł do nas posłaniec od pana Towdena:

Grabowski list przeczytał, krzyknął: «Jena! Jena!

Zbito Prusaków na łeb, na szyję, wygrana!»

Ja, z konia zsiadłszy, zaraz padłem na kolana,

Dziękując Panu Bogu... Do miasta jedziemy,