My zjechali, sąsiadów zwołali przez gońców.

Nie sami tu panowie Dobrzyńscy jesteście;

Z różnych innych zaścianków jest tu nas ze dwieście:

Wszyscy więc radźmy. Jeśli potrzeba marszałka,

Głosujmy wszyscy; równa u każdego gałka.

Niech żyje równość!»

Zatem dwaj Terajewicze

I czterej Stypułkowscy i trzej Mickiewicze,

Krzyknęli: «Wiwat równość!» stając za Skołubą.

Tymczasem Buchman wołał: «Zgoda będzie zgubą!»