Kropiciel krzyczał: «Bez was obejdziem się sami;

Niech żyje nasz marszałek, Maciek nad Maćkami!

Hej do laski!» Dobrzyńscy krzyczą: «Zapraszamy!»

A obca szlachta woła w głos: «Nie pozwalamy!»

Rozstrycha się tłum na dwie kupy rozdzielony,

I kiwając głowami w dwie przeciwne strony,

Tamci: «Nie pozwalamy!» — ci krzyczą: «Prosiemy!»

Maciek stary w pośrodku jeden siedział niemy,

I jedna głowa jego była nieruchoma.

Przeciw niemu stał Chrzciciel zwieszony rękoma