Na maczudze, a głową na końcu maczugi
Wspartą kręcił, jak tykwą wbitą, na kij długi,
I na przemiany to w tył, to się naprzód kiwał,
I ustawicznie «Kropić, kropić!» wykrzykiwał.
Wzdłuż izby zaś przebiegał Brzytewka ruchawy
Ciągle od Kropiciela do Macieja ławy.
Konewka zaś powoli wszerz izbę przechodził
Od Dobrzyńskich do szlachty: niby to ich godził;
Jeden wciąż wołał «Golić» a drugi «Zalewać!»
Maciek milczał; lecz widno, że się zaczął gniewać./