«Nic a nic! —
Przerwał Konewka — bo to wyrosło z szlachciury,
A jak dmie się, phu, phu, phu, jak nos drze do góry!
Pamiętacie, prosiłem na córki wesele;
Poję, nie chce pić, mówi: »Nie piję tak wiele
Jak wy szlachta; wy szlachta ciągniecie jak bąki«.
Ot magnat! delikacik z marymonckiej mąki!
Nie pił; leliśmy w gardło, krzyczał: »Gwałt się dzieje!«
Czekajno, niech no ja mu z Konewki naleję».
«Filut — zawołał Chrzciciel — oj, i ja go kropnę