Za swoje. Mój syn, było to dziecko roztropne,

Teraz tak zgłupiał, że go nazywają Sakiem;

A z przyczyny Sędziego został głupcem takim.

Mówiłem: po co tobie leźć do Soplicowa?

Jeżeli cię tam złowię, niech cię Bóg uchowa!

On znowu smyk do Zosi, dybie przez konopie:

Złowiłem go, a zatem za uszy i kropię;

A on beczy i beczy jak maleńkie chłopię:

»Ojcze, choć zabij, muszę tam iść«, a wciąż szlocha —

»Co tobie?« a on mówi, że tę Zosię kocha!