Aż Maciek, dotychczas ponury,

Nieruchomy, wstał z ławy i wolnymi kroki

Wyszedł na środek izby i podparł się w boki;

I spojrzawszy przed siebie, i kiwając głową,

Zabrał głos, wymawiając z wolna każde słowo,

Z przestankiem i przyciskiem: «A głupi! a głupi!

A głupi wy! Na kim się mleło439, na was skrupi!...

To póki o wskrzeszeniu Polski była rada,

O dobru pospolitym, głupi, u was zwada?

Nie można było, głupi, ani się rozmówić,