A spadając w sto kubków, we sto szklanek brzęczą.
Wre szlachta. Tamci piją, ci Hrabiemu życzą
Lat setnych, wszyscy: «Hejże na Soplicę!» krzyczą.
Jankiel wymknął się milczkiem, oklep. Prusak, równie
Niesłuchany, choć jeszcze rozprawiał wymównie,
Chciał zmykać: szlachta w pogoń, wołając, że zdradził.
Mickiewicz stał z daleka; ni krzyczał, ni radził,
Ale z miny poznano, że coś złego knuje:
Więc do kordów, i hejże! On się rejteruje,
Odcina się, już ranny; przyparty do płotów: