Zaczął ją puszczyk, jęcząc na poddaszu dworu;

Szepnęły wiotkim skrzydłem nietoperze442, lecą

Pod dom, gdzie szyby okien, twarze ludzi świecą;

Bliżej zaś nietoperzów443 siostrzyczki, ćmy, rojem

Wiją się przywabione białym kobiet strojem;

Mianowicie przykrzą się444 Zosi, bijąc w lice445

I w jasne oczki, które biorą za dwie świéce.

Na powietrzu owadów wielki krąg się zbiera,

Kręci się, grając jako harmoniki sfera;

Ucho Zosi rozróżnia wśród tysiąca gwarów