Natychmiast się po różnych stronach rozpierzchniono:

Ci spać do domu, tamci w stodole na sianie;

Sędzia szedł podróżnemu dawać posłuchanie.

Inni już śpią. Tadeusz po sieniach się zwija,

Chodząc jako wartownik około drzwi stryja,

Bo musi w ważnych rzeczach rady jego szukać

Dziś jeszcze, nim spać pójdzie. Nie śmie do drzwi stukać;

Sędzia drzwi na klucz zamknął, z kimś tajnie rozmawia;

Tadeusz końca czeka, a ucha nadstawia.

Słyszy wewnątrz szlochanie. Nie trącając klamek,