Dziwi mnie. Lecz cóż? Łaska stryja dobrodzieja

Nie przyda się już na nic! Ach, próżna nadzieja!

Bo pani Telimena nie odda mi Zosi!»

«Będziem prosić» rzekł Sędzia.

«Nikt jej nie uprosi —

Przerwał prędko Tadeusz — nie, czekać nie mogę,

Stryjaszku, muszę prędko, jutro jechać w drogę.

Daj mi, stryjaszku, tylko twe błogosławieństwo,

Wszystko przygotowałem, jadę zaraz w Księstwo».

Sędzia, wąs kręcąc, z gniewem na chłopca spozierał: