Od której odbijał się drżący blask miesięczny,

I przystąpiwszy, cicho jęknęła: «Niewdzięczny!

Szukałeś wzroku mego, teraz go unikasz;

Szukałeś rozmów ze mną, dziś uszy zamykasz,

Jakby w słowach, we wzroku mym była trucizna!

Dobrze mi tak, wiedziałam, kto jesteś: mężczyzna!

Nie znając kokieterii, nie chciałam cię dręczyć,

Uszczęśliwiłam; takżeś umiał mnie zawdzięczyć!

Tryumf nad miękkim sercem serce twe zatwardził;

Żeś je zdobył zbyt łacno, zbyt prędkoś nim wzgardził!