Rzekła mu Telimena. «Nie, nigdy! — zawoła

Tadeusz.— Ja żenić się nie mam teraz zgoła

Zamiaru, ni kochać się. Fraszki! dajmy pokój!

Proszę cię, moja droga, rozmyśl się! uspokój!

Ja jestem tobie wdzięczen, ale niepodobna

Żenić się. Kochajmy się, ale tak — z osobna.

Zostać dłużej nie mogę; nie, nie, jechać muszę.

Bądź zdrowa, Telimeno moja; jutro ruszę».

Rzekł, nasuwał kapelusz, odwracał się bokiem,

Chcąc iść; lecz go wstrzymała Telimena okiem