I twarzą, jak Meduzy466 głową. Musiał zostać

Mimowolnie; poglądał z trwogą na jej postać:

Stała blada, bez ruchu, bez tchu i bez życia;

Aż wyciągając rękę jak miecz do przebicia,

Z palcem zmierzonym prosto w Tadeusza oczy:

«Tego chciałam! — krzyknęła — ha, języku smoczy!

Serce jaszczurcze! To nic, żem tobą zajęta

Wzgardziła Asesora, Hrabię i Rejenta,

Żeś mnie uwiodł i teraz porzucił sierotę,

To nic! Jesteś mężczyzną, znam waszą niecnotę,