Hrabia miał czas ostygnąć z zapału i gniewu,

Przemyślał, jakby skończyć bój bez krwi rozlewu;

Więc rodzinę Sopliców w domu zamknąć każe

Jako więźniów wojennych; u drzwi stawi straże.

Wtem «Hejże na Sopliców!» Wpada szlachta hurmem,

Obstępuje dwór wkoło i bierze go szturmem,

Tym łacniej, że wódz wzięty i pierzchła załoga;

Lecz zdobywcy chcą bić się, wyszukują wroga.

Do domu niewpuszczeni biegą do folwarków,

Do kuchni. Gdy do kuchni weszli, widok garków,