Lecz stary czy nie dojrzał, czy zbyt się zapalił:

Bo nim szyję wytknęli, rąbnął po kaszkietach,

Zdarł je; Rózga spadając brzękła po bagnetach.

Moskale cofają się, Maciek ich wygania

Na dziedziniec.

Tam jeszcze więcej zamieszania.

Tam stronnicy Sopliców pracują w zawody

Nad rozkuciem Dobrzyńskich, rozrywają kłody.

Widząc to, jegry za broń porywają, biegą.

Sierżant wpadłszy bagnetem przebił Podhajskiego,