Gniewny, że sam nie może dać ognia, bo w tłumie

Moskalów od Polaków rozróżnić nie umie,

Woła: «Stroj się!» (co znaczy: formuj się do szyku)

Ale komendy jego nie słychać śród krzyku.

Stary Maciek, do ręcznych zapasów niezdolny,

Rejterował się, czyniąc przed sobą plac wolny

Na prawo i na lewo. Tu, końcem szablicy

Uciera bagnet z rury jako knot ze świécy;

Tam, machnąwszy na odlew, ścina albo kole:

I tak ostróżny Maciek ustępuje w pole.