Tak orlik, jedną szponę gdy wbije w zająca,

Drugą, by wstrzymać zwierza, o drzewo uczepi,

A zając, targnąwszy się, orła wpół rozsczepi;

Prawa szpona u drzewa zostaje się w lesie,

A lewą zakrwawioną źwierz na pola niesie.

Kropiciel wolny, oczy obraca dokoła,

Ręce wyciąga, broni szuka, broni woła;

Tymczasem grzmi pięściami, stojąc; mocno w kroku,

I pilnując się z bliska Gerwazego boku,

Aż Saka, syna swego, postrzega w natłoku.