Ale starsi wstrzymują; kule gęsto świszczą,

Rażą, spędzają, wkrótce dziedziniec oczyszczą,

Już aż po szybach dworu zaczynają dzwonić.

Tadeusz, który został w domu, kobiet, bronić

Z rozkazu stryja, słysząc że coraz to gorzéj

Wre bitwa, wybiegł, za nim wybiegł Podkomorzy,

Któremu Tomasz wreszcie przyniósł karabelę;

Śpieszy, łączy się z szlachtą i staje na czele.

Bieży, broń wzniósłszy, szlachta rusza jego śladem:

Jegry przypuściwszy ich, sypnęli kul gradem: