I spojrzał na plac boju. Widzi, że błyszcząca

Fala bagnetów szlachtę bije i roztrąca:

Przeciw tej fali płynie; schyla się do ziemi

I nurkuje pomiędzy trawami gęstemi,

Środkiem dziedzińca; aż tam, gdzie rosła pokrzywa,

Zasadza się, a Saka gestami przyzywa.

Sak, broniąc dworu, stanął z szturmakiem u proga:

Bo w tym dworze mieszkała jego Zosia droga,

Od której choć w zalotach został pogardzony,

Kochał ją zawsze, zginąć rad dla jej obrony.