Już szereg jegrów w marszu na pokrzywę wkracza:

Gdy Konew ruszył cyngla i z paszczy garłacza

Tuzin kul rozsiekanych puszcza śród Moskali,

Sak puszcza drugi tuzin. Jegry się zmieszali.

Przerażony zasadzką szereg w kłąb się zwija,

Cofa się, rzuca rannych; Chrzciciel ich dobija.

Stodoła już daleko; bojąc się odwodu

Długiego, Ryków skoczył pod parkan ogrodu;

Tam, pierzchającą rotę zatrzymuje w biegu.

Szykuje, lecz szyk zmienia: z jednego szeregu