Gont odwodzi karabin, do zamka się chyli,

Wierni go towarzysze płaszczami okryli;

Mierzy, nie w żebro, ale w głowę Tadeusza:

Strzelił i trafił... blisko, w środek kapelusza.

Okręcił się Tadeusz: aż Kropiciel wpada

Na Rykowa, a za nim szlachta krzycząc: «Zdrada!»

Tadeusz go zasłania. Ledwie zdołał Ryków

Zrejterować się i wpaść we środek swych szyków.

Znowu Dobrzyńscy z Litwą natarli w zawody,

I pomimo dawniejsze dwóch stronnictw niezgody