Już tylko ośmiu jegrów z sierżantem na czele

Bronią się; bieży Klucznik, oni stoją śmiele,

Dziewięć rur wymierzyli prosto w łeb Klucznika;

On leci na strzał, kręcąc ostrze Scyzoryka.

Widzi to ksiądz: zabiega Klucznikowi drogę,

Sam pada i podbija Gerwazemu nogę:

Upadli, właśnie kiedy pluton ognia dawał.

Ledwie ołów prześwisnął, już Gerwazy wstawał,

Już wskoczył w dym, dwóm jegrom zaraz głowy zmiata

Uciekają strwożeni; Klucznik goni, płata;