Oni biegną dziedzińcem, Gerwazy ich torem;

Wpadają we drzwi gumna509 stojące otworem,

I Gerwazy do gumna na ich karkach wjechał,

Zniknął w ciemności, ale bitwy nie zaniechał:

Bo przeze drzwi jęk słychać, wrzask i gęste razy.

Wkrótce ucichło wszystko. Wyszedł sam Gerwazy

Z mieczem krwawym.

Już szlachta odzierżyła pole,

Porozpędzanych jegrów ściga, rąbie, kole.

Ryków sam został; krzyczy, że broni nie złoży,