A jako chirurg naprzód miękką rękę składa

Na ciele chorującym, nim ostrzem raz zada:

Tak Robak wyraz bystrych oczu swych złagodził,

Długo nimi po oczach Gerwazego wodził,

Na koniec, jakby ślepym chciał uderzyć ciosem,

Zasłonił oczy ręką i rzekł mocnym głosem:

«Jam jest Jacek Soplica...»

Klucznik na to słowo

Pobladnął, pochylił się, i ciała połową

Wygięty naprzód, stanął, zwisł na jednej nodze,