Jak głaz lecący z góry zatrzymany w drodze.

Oczy roztwierał, usta szeroko rozszerzał,

Grożąc białymi zęby, a wąsy najeżał;

Rapier z rąk upuszczony przy ziemi zatrzymał

Kolanami i głownię prawą ręką imał,

Cisnąc ją: rapier z tyłu za nim wyciągniony,

Długim czarnym swym końcem chwiał się w różne strony;

I Klucznik był podobny rysiowi rannemu,

Który z drzewa ma skoczyć w oczy myśliwemu,

Wydyma się kłębuszkiem, mruczy, krwawe ślepie