Wyiskrza, wąsy rusza i ogonem trzepie.

«Panie Rębajło — rzekł ksiądz — już mię nie zatrwożą

Gniewy ludzkie, bo jestem już pod ręką Bożą.

Zaklinam cię na imię Tego, co świat zbawił

I na krzyżu zabójcom swoim błogosławił,

I przyjął prośbę łotra: byś się udobruchał

I to, co mam powiedzieć, cierpliwie wysłuchał.

Sam przyznałem się: muszę dla ulgi sumienia

Pozyskać, a przynajmniej prosić przebaczenia:

Posłuchaj mej spowiedzi; potem zrobisz sobie