A byłem mu potrzebnym: miałem zachowanie

U szlachty i lubili mnie wszyscy ziemianie:

Więc on niby miłości mojej nie dostrzegał,

Przyjmował mnie jak dawniej, a nawet nalegał

Abym częściej przyjeżdżał; a ilekroć sami

Byliśmy, widząc oczy me przyćmione łzami

I pierś zbyt pełną i już wybuchnąć gotową,

Chytry starzec, wnet wrzucił obojętne słowo

O procesach, sejmikach, łowach...

Ach, nieraz przy kieliszkach, gdy się tak rozrzewniał,