Gdy mię tak ściskał i o przyjaźni zapewniał,

Potrzebując mej szabli lub kreski na sejmie,

Gdy musiałem nawzajem ściskać go uprzejmie:

To tak we mnie złość wrzała, że ja obracałem

Ślinę w gębie, a dłonią rękojeść ściskałem,

Chcąc plunąć na tę przyjaźń i wnet szabli dostać;

Ale Ewa, zważając mój wzrok i mą postać,

Zgadywała, nie wiem jak, co się we mnie działo,

Patrzyła błagająca, lice jej bledniało;

A był to taki piękny gołąbek łagodny