Patrzyłem. Różne myśli snuły się po głowie.

Zrazu z uśmiechem głupim, jak na pożar dziecko,

Patrzyłem; potem radość uczułem zbójecką,

Czekając rychło zacznie palić się i walić;

Czasem myśl przychodziła skoczyć, ją ocalić,

Nawet Stolnika...

Broniliście się, ty wiesz, dzielnie i przytomnie.

Zdziwiłem się. Moskale padali wkoło mnie.

Bydlęta, źle strzelają! Na widok ich klęski

Złość mię znowu porwała. — Ten Stolnik zwycięski!