Tyś mnie rzucił o ziemię: tak nas dwóch ocalił.

Jeśli prawda, że jesteś księdzem zakonnikiem,

Jużci sukienka broni cię przed Scyzorykiem.

Bądź zdrów, więcej na waszym nie postanę progu

Z nami kwita, — zostawmy resztę Panu Bogu».

Jacek rękę wyciągnął, — cofnął się Gerwazy,

«Nie mogę — rzekł — bez mego szlachectwa obrazy

Dotykać rękę, takim morderstwem skrwawioną

Z prywatnej zemsty, nie zaś pro publico bono

Ale Jacek z poduszek na łoże upadłszy,