Drugi czarne; dalejże tłuc się po podwórzu,
Przewracać kulki, że aż zaryli się w kurzu —
My patrzym, a tymczasem szepcą sobie sługi,
Że ten czarny niech będzie Horeszko, a drugi
Soplica; więc ilekroć szary był na górze
Krzyczą: »Wiwat Soplica, pfe Horeszki tchórze!«
A gdy spadał, wołali: »Popraw się Soplica,
Nie daj się magnatowi, to wstyd na szlachcica!«
Tak śmiejąc się, czekamy, kto kogo pokona;
Wtem Zosieńka, nad ptastwem litością wzruszona,