Na wieży, czy jemiołę oberwać na dębie,

Czyli z najwyższej sosny złupić wronie gniazdo:

Wszystko umiał; myśliłem: pod szczęśliwą gwiazdą

Urodził się ten chłopiec, szkoda że Soplica!

Któż by zgadł, że w nim zamku powitam dziedzica,

Męża panny Zofiji, mej wielmożnej pani!»

Tu skończyli rozmowę, piją zadumani;

Słychać tylko niekiedy te krótkie wyrazy:

«Tak, tak, panie Gerwazy» — «Tak, panie Protazy».

Przyzba tykała541 kuchni, której okna stały