Więzić twej woli nie chcę; będziem, Zosiu, czekać.

Nic nas nie nagli, zwłaszcza że wczora wieczorem

Dano mi rozkaz zostać w Litwie instruktorem

W pułku tutejszym, nim się z mych ran nie wyleczę.

I cóż kochana Zosiu?»

Na to Zosia rzecze,

Wznosząc głowę i patrząc w oczy mu nieśmiało:

«Nie pamiętam już dobrze, co się dawniej działo;

Wiem, że wszyscy mówili, iż za mąż iść trzeba

Za pana: ja się zawsze zgadzam z wolą Nieba