Wzięła mnie tam na zimę; alem ja tęskniła

Do Soplicowa i do tego pokoiku,

Gdzie mnie pan naprzód w wieczór spotkał przy stoliku,

Potem pożegnał... Nie wiem, skąd pamiątka pana,

Coś niby jak rozsada w jesieni zasiana,

Przez całą zimę w moim sercu się krzewiła,

Że, jako mówię panu, ustawniem tęskniła

Do tego pokoiku, i coś mi szeptało,

Że tam znów pana znajdę — i tak się też stało.

Mając to w głowie, często też miałam na ustach