Zaraz dokończę scenę ostatnią sejmików.

Oto nowy marszałek na ręku stronników

Wyniesion z refektarza. Patrz, jak szlachta braty

Rzucają czapki, usta otwarli, — wiwaty!

A tam, po drugiej stronie pan przekreskowany

Sam jeden, czapkę wcisnął na łeb zadumany.

Żona przed domem czeka, zgadła, co się dzieje,

Biedna! oto na ręku pokojowej mdleje;

Biedna! jaśnie wielmożnej tytuł przybrać miała,

A znów tylko wielmożną na lat trzy została!»