Cesarz idzie do Moskwy... daleka to droga,
Jeśli cesarz jegomość wybrał się bez Boga!
Słyszałem, że już podpadł pod klątwy biskupie;
Wszytko to jest...» Tu Maciej chleb umoczył w zupie,
I jedząc nie dokończył ostatniego słowa.
Nie w smak Podkomorzemu poszła Maćka mowa,
Młodzież zaczęła szemrać; Sędzia przerwał swary,
Głosząc przybycie trzeciej narzeczonej pary.
Był to Rejent, sam siebie Rejentem ogłosił,
Nikt go nie poznał. Dotąd polskie suknie nosił,