Lecz teraz Telimena, przyszła żona, zmusza

Warunkiem intercyzy, wyrzec się kontusza559;

Więc się Rejent rad nierad po francusku przebrał.

Widno, że mu frak duszy połowę odebrał,

Stąpa, jakby kij połknął, prosto, nieruchawo,

Jak żuraw; nie śmie spójrzeć ni w lewo, ni w prawo;

Mina gęsta, lecz z miny widać że jest w męce,

Nie wie jak się pokłonić, gdzie ma podziać ręce,

On, co tak gesty lubił! Ręce za pas sadził,

Nie masz pasa — tylko się po żołądku gładził;