I oblicze różane i żywe wejrzenie.

Poznał ją zaraz Hrabia. Z zadziwienia blady

Wstał od stołu i szukał koło siebie szpady:

«I tyżeś to! — zawołał — czy mnie oczy łudzą?

Ty? w obecności mojej ściskasz rękę cudzą?

O niewierna istoto, o duszo zmiennicza!

I nie skryjesz ze wstydu pod ziemię oblicza?

Takeś twojej tak świeżej niepomna przysięgi?

O łatwowierny! po cóż nosiłem te wstęgi!

Lecz biada rywalowi, co mię tak znieważa!