Stąpa prędzej, pogląda na rywalów z góry,

I swą konfederatkę z czaplinymi pióry

To na czole zawiesza, to nad czołem wstrząsa,

Aż włożył ją na bakier i pokręcił wąsa.

Idzie; wszyscy zazdroszczą, biegą w jego ślady,

On by rad ze swą damą wymknąć się z gromady:

Czasem staje na miejscu, rękę grzecznie wznosi

I żeby mimo przeszli, pokornie ich prosi;

Czasem zamyśla zręcznie na bok się uchylić,

Odmienia drogę, rad by towarzyszów zmylić,