Wrogi ich wabią z dala jak grabarze,

Gdy w niebie nawet nadziei nie widzą...

Nie dziw, że ludzi, świat, siebie ohydzą,

Że utraciwszy rozum w mękach długich,

Plwają570 na siebie i źrą571 jedni drugich!

Chciałem pominąć, ptak małego lotu,

Pominąć strefy ulewy i grzmotu,

I szukać tylko cienia i pogody:

Wieki dzieciństwa, domowe zagrody...

Jedyne szczęście: kto w szarej godzinie,