Brzeżnych kanałów i wodził oczyma

Po ścianach gmachów i po dworca szczycie,

Lecz nie miał oczu owego pielgrzyma;

I wzrok wnet spuszczał, kiedy szedł z daleka

Biedny, żebrzący żołnierz lub kaleka.

Wzniósł w niebo ręce, stał i dumał długo —

W twarzy miał wyraz niebieskiej rozpaczy.

Patrzył jak anioł, gdy z niebios posługą

Między czyscowe dusze zstąpić raczy:

I widzi całe w męczarniach narody,